Hej!
Dzisiaj przychodzę do Was z drugim rozdziałem opowiadania. Teraz na szybko, bo jestem z BFF na nocowankach w hotelu i zbytnio nie mam czasu.
Bez przeciągania!
Rozdział II
Melody szła lekko wystraszona ulicą w stronę kawiarni. Była zima, więc było ciemno. Miasto tętniło życiem, pełno nastolatków kłębiło się w barach, klubach itp., ze względu na ferie.
Mel wzięła ze sobą telefon i parasol. Deszcz nie padał, zbierały się lekkie chmury, ale parasol był raczej do obrony, skoro mamy doczynienia z mordercą.
Dziewczyna w końcu weszła do kawiarni. Chłopak czekał przy stoliku. Wyglądał inaczej niż wtedy. Był dobrze ubrany, czysty, włosy były jeszcze piękniejsze niż wczoraj. To sprawiło, że Melody przestała się tak bardzo bać chłopaka.
-No cześć - powiedziała siadając.
-Hej. Ładnie wyglądasz - odpowiedział chłopak z uśmiechem na twarzy - a więc, jaki jest cel naszego spotkania?
-Pamiętasz, wtedy, w lesie... miałeś ręce ubrodzone krwią. A później, przeczytałam, że znaleziono martwą dziewczynę w lesie. W lesie... tam Cię spotkałam...
-Ehh - wykrztusił chłopak - sprytna z ciebie dziewczyna - uśmiechnął się chłopak - chodź ze mną... nie bój się...
-Okej...
Chłopak chwycił Melody za rękę i wyszli z kawiarni. Szli ulicami, aż weszli do autobusu. Był pusty, ze względu na to, że wiele osób wyjechało.
-Jak masz na imię? - zapytał chłopak.
-Melody, a ty?
-Alan. Masz piękne imię - chłopak spojrzał dziewczynie prosto w oczy, jakby coś w nich zobaczył - naprawdę ładne - zaśmiał się.
-Gdzie jedziemy?
-Do lasu. Tam, gdzie się poznaliśmy.
Po kilku minutach drogi, dotarli do lasu. Alan włączył latarkę w telefonie i prowadził Mel przez las. Nagle w krzakach coś zaszeleściło.
-To wiatr - odpowiedział chłopak, ale mimo to Melody złapała go mocno za rękę. Ten w odpowiedzi się czule uśmiechnął.
W końcu doszli do starej, drewnianej szopy.
-Tutaj mieszkam - powiedział Alan - wejdź, śmiało. Nie bój się, tu nie ma pająków - zaśmiał się.
Dom miał łóżko, kuchnię, kanapę i jakieś inne drzwi- najprawdopodobniej prowadzące do łazienki. Obydwoje usiedli na kanpie. Po chwili milczenia, Melody odezwała się.
-Alan, nie zamierzam z tym dłużej zwlekać. To ty zamordowałeś tą dziewczynę, prawda?
-Tak, to ja - powiedział szybko chłopak - boisz się mnie, prawda?
-Ale dlaczego!?
-Jestem mordercą.
-Co!? - powiedziała Melody lekko się lekko odsuwając - serio!?
-Serio. Ale błagam nie bój się mnie. Nie musisz...
-Jaaa... - jąkała się Mel - muszę to przemyśleć... - i uciekła w stronę miasta.
Następnego dnia rano rodziców Melody nadal nie było w domu. Dziewczyna myślała cały czas, o chłopaku, o tym w co się wmieszała. Myślała, czy nie zeznać przeciwko niemu, ale uznała, że nie zachowa się tak. Kiedy ta miała zanurzyć się w 'Romeo i Julii', do drzwi ktoś zapukał.
-Hej Melody - powiedział Alan.
-Co ty tu robisz? - odpowiedziała zdenerwowanym głosem Melody.
-Chcę wiedzieć, co sobie przemyślałaś.
-Alan... jesteś fajnym chłopakiem, lubię cię, ale... ja się boję. Że mi coś zrobisz, rozumiesz? Za mało cię znam, by ci ufać...
-Rozumiem. Obiecuję, że nic ci nie zrobię. Jesteś inna - powiedział czułym głosem chłopak - a teraz muszę iść. Cześć, do kiedyś - powiedział i uciekł, zaczął biec- jak się można domyślić- w stronę lasu.
Wieczorem do domu wrócili rodzice dziewczyny.
-Cześć, cześć - krzyczeli - hej Melody!
-No hej.
-Jak ci minął tydzień? Na pewno dobrze. U nas super pogoda, wyjazd fajny, za fajny, abyś z nami pojechała - powiedziała sarkastycznie matka, a ojciec się roześmiał.
-Nie macie uczuć, gnidy - odpowiedziała dziewczyna i z łzami oczach poszła do pokoju.
Usiadła na łóżku. Myślała o rodzicach. Aż w końcu ubrała się w piżamę, i poszła spać.
No, a więc ja już się z Wami żegnam i widzimy się jutro z kolejnym rozdziałem!
>Marta
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Regulamin komentowania:
*nie przeklinaj,
*nie wyzywaj nikogo,
*nie wywołuj kłótni,
*staraj się wrazić swoją mniej pozytywną opinię bez urażania autora posta,
*nie podawaj linków do stron 18+, bądź z hakami itp.,
*nie ścigaj się i nie pisz komentarzy typu; pierwsza!!11!, 1!,
*link do bloga podaj po wyrażeniu opinii o poście.
Komentarze, które naruszą regulamin zostaną usunięte.