piątek, 13 maja 2016

Rozdział I

Hej!
Dawno mnie tu nie było.
Cóż, zbytnio nie mam ochoty się tłumaczyć czemu. Ze względu na liczne prośby wklejam Wam opowiadanie.

Rozdział I
Dzień zaczął się normalnie.
Przez okna słońce wbijało się do pokoju, ogrzewając stopy Melody.
A właśnie! Melody to 15 letnia dziewczyna. W szkole nie za zbytnio lubiana, nie ma przyjaciół, ale także nikt jej nie dokucza. Mieszka z rodzicami, którym zależy tylko na podróżach. Córka to raczej obciążenie. Bardzo rzadko są w domu, Mely jest skazana na siebie. Tylko siebie.
Tego dnia, wstała, ubrała się, zjadła śniadanie- jednym słowem, odbyła codzienną rutynę i wyruszyła do szkoły. Miała do niej 20 minut piechotą, ale w każdy piątek jechała autobusem- wtedy zawsze rodzice dostawali pensję i zawsze podkradała sobie kilka dolarów.
Dzisiaj był czwartek, jutro miały się zacząć wakacje. Melody w tym tygodniu wstawała do szkoły z uśmiechem, odliczała dni do wakacji. 5..,4..,3...
Podczas drogi do szkoły czytała książki. Była ich miłośniczką. Szła zawsze przez las, gdzie była sama i czytała powieści, bioografie, książki historyczne...
Podczas drogi nigdy nie patrzyła pod nogi, była pewna, że jest sama. Ale tym razem było inaczej. Nagle w krzakach rozległ się szelest, ale dziewczyna była tak zaczytana, że tego nie usłyszała. Nagle wpadła na kogoś. Przewróciła się. Tajemniczy ktoś, podał jej rękę i męskim głosem powiedział; "przepraszam piękna pani", i odszedł.
Był ubrany na czarno, oprócz charakterystycznych czerwonych i długich glanów. Spodnie miał obcisłe, plecak czarny, duży i bluza odrobinę za duża, z kapturem przykrywającym oczy. Dlatego Melody nie zauważyła jego twarzy, widziała tylko pobrudzone krwią dłonie. Przez chwilę nie wiedziała co się stało. Była szokowana jego wyglądem, miała dziwne i straszne myśli. Postanowiła biec do szkoły, i w tym momencie, zorientowała się, że nie ma przy sobie książki. Wróciła się na miejsce upadku, ale tam też jej nie było. Chłopak wziął ją ze sobą. Dziewczyna doszła do szkoły spóźniona.
-Melody! Gdzie ty byłaś, dziewczyno? Już chciałam wpisać ci nieobecność - mruknęła nauczycielka od matemtyki - siadaj już i nie sprawiaj problemów.
Melody czuła, jakby chłopak z lasu (tak go nazywała) patrzył na nią. Całą lekcję czuła się nieswojo. Rozglądała się za siebie, po bokach. Na przerwie, przeglądała internet i z lokalnych wiadomości dowiedziała się, że zabito młodą dziewczynę, w lesie. Mely wyłączyła telefon. Spociła się. Nie poczuła, gdy zaczęła płakać. W jej głowie kłębiły się myśli "powiedzieć komuś? a może nie?".
Podeszła do niej Carly, jej sąsiadka. Tylko Carly wiedziała o sytuacji Melody, ale nie były przyjaciółkami.
-Hej Mel! Dawno nie gadałyśmy. Co się stało? - zapytała - Czemu płaczesz?! -
-Ja... nie mogę ci powiedzieć. Wybacz. Nie mogę powiedzieć tego nikomu... - wyjąkała dziewczyna, wzięła plecak i pobiegła do łazienki. Płakała tam. Aż zadzwonił dzwonek. Później czas minął szybko. Po lekcjach dziewczyna zdecydowała się pójść w miejsce, gdzie upadła. Szukała książki, ale nigdzie nie mogła jej znaleźć. Po kilkunastu minutach odpuściła i wróciła do domu. Zaparzyła sobie herbaty i oglądała różne seriale. Nagle ktoś zadzwonił do drzwi. Stał w nich.. chłopak, w czarnej bluzie, czarnych spodniach, glanach..
Melody otworzyła, dygocząc.
-O co chodzi..? - zapytała.
-Pamiętasz mnie? To ze mną się dzisiaj zderzyłaś w lesie - odpowiedział.
-Tak, pamiętam... -
-Mogę wejść? - zapytał dość dziwnym głosem.
-Emm... wolałabym nie - ledwo wydusiła Melody - po co tu przyszedłeś?
-Okej, rozumiem. Jestem tu, bo chcę ci oddać książkę.
-Ah tak?! Super. Szukałam jej. Dzięki - odpowiedziała Mel, zapominając o strachu.
-Nie ma za co. No, to ja już będę szedł. I.. mnie tu nie było - powiedział tajemniczo chłopak i zaczął iść.
-Czekaj! - krzyknęła Mel i podbiegła do niego - skąd wiedziałeś gdzie mieszkam?  -W książce jest napisany Twój adres - uśmiechnął się chłopak.
-A, no tak. Mam do ciebie pytanie... moglibyśmy się spotkać jutro, o 17, w tej kawiarni, o tu - Melody wskazała na małą budkę, na rogu ulicy z napisem "Donut Café".
-Okej... - odpowiedział zdenerwowany chłopak, a później się uśmiechnął. Powiedział "do zobaczenia" i odszedł.
Był przystojny, miał rozczochraną, brązową czuprynę i czarne oczy.

Dobrze, a kolejne rozdziały niebawem! :)
Miłego weekendu.
>Marta.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Regulamin komentowania:
*nie przeklinaj,
*nie wyzywaj nikogo,
*nie wywołuj kłótni,
*staraj się wrazić swoją mniej pozytywną opinię bez urażania autora posta,
*nie podawaj linków do stron 18+, bądź z hakami itp.,
*nie ścigaj się i nie pisz komentarzy typu; pierwsza!!11!, 1!,
*link do bloga podaj po wyrażeniu opinii o poście.

Komentarze, które naruszą regulamin zostaną usunięte.