Po wyjściu ze stołówki, oczywiście wszystkie dzieci, "ślizgały" się po całym boisku. Śnieg padał coraz mocniej, aż do momentu, gdy patrzenie pod złym kątem, powodowało, że miałeś całą białą twarz.
Ja z tego skorzystałam i, po przerwie, byłam cała mokra. Nie chcecie wiedzieć.
Po informatyce wyszłam na dwór, przed szkołę, czekając na mamę. Spóźniła się, więc przez 15 min. bawiłam się w zaspach śniegu, który z każdą sekundą padał coraz mocniej. Ogromne, białe, płatki wirowały w powietrzu. Jednak nastał ten czas, gdy mama podjechała pod szkołę. Wsiadłam i pojechaliśmy po mojego brata. Weszłam po niego do szkoły, i aby pomóc mu zapiąć kurtkę zdjęłam moje "pancerne" rękawiczki. Położyłam na jego półce i... oczywiście wyszłam bez nich.
Mama więc zostawiła nas w domu i sama pojechała je znaleźć. Bawiliśmy się z bratem w śniegu, wypełniliśmy nim (śniegiem, nie bratem) całe sanki. Byłam cała mokra, więc teraz grzeję się w dresach, bo zimno było jak nie wiem.
Mam nadzieję, że będzie padać całą noc, a rano, będą 3 metry śniegu! Obowiązkowo jutro o 8 ściągam dom z łóżek i robimy bitwę na śnieżki.
Popatrzyłam teraz na pogodę, no i oczywiście, śnieg ma jutro nie padać i mają być 2 stopnie. Błagam, niech ktoś mnie trzyma, bo wybuchnę.
Ogółem, ostatnio, zima jest czymś niesamowitym. Gdy tylko spadnie śnieg, pojawia się niesamowita radość typu; "być może to ostatni śnieg w tym sezonie".
Hm, ja już będę kończyć. Do zobaczenia, pa.


Niestety, śniegu jest mało, a na obecny moment już go nie ma.
OdpowiedzUsuńPS: tu Clara
U mnie nadal troszkę jest, a w piątek można było spokojnie lepić bałwany. c:
UsuńJak ja uwielbiam wojny na śnieżki. :'D
OdpowiedzUsuń